„Czy ktoś w Polsce potrzebuje ubrań” – odcinek 2: Ciepłowody

よくいらっしゃいました !!!

Były kiedyś takie czasy, że jeździliśmy z Pauliną po różnorakich domach kultury i graliśmy muzykę na zapomnianych przez Boga wsiach. Szczytowym momentem naszego koncertowania był występ na pewnych dniach seniora, gdzie supportował nas lokalny chór. Tamtejszy dyrektor kulturalny specjalnie nie dał naszego zespołu na afisz, żeby nie zniechęcać publiczności do przyjścia. I muszę przyznać po czasie, że był to mądry mężczyzna, a publiczność wymagająca.

Tymczasem upłynęło wiele wody w Warcie, a my ponownie jeździmy po wsiach. Nie męczymy już jednak niczyjego słuchu. Ja prowadzę „Jacka z Szafy”, a Paulina Fundację „Wokół Piosenki”. Tym razem pojechaliśmy nie byle gdzie, tylko do wsi Ciepłowody w województwie Dolnośląskim. Skontaktował się ze mną pan Mariusz Cudzich, który wraz z żoną prowadzi Rodzinny Dom Dziecka „Damy radę”. I muszę przyznać, że państwo Cudzichowie nie tyle dają radę, co tworzą fantastyczne miejsce dla ośmiorga podopiecznych. Mikołaj i Sylwester to bliźniaki 4 latki, Oliwia ma 4 lata, Julia 7 lat, Mateusz 8 lat, Martyna 9 lat oraz Wiktoria i Szymon 12. Dzieciaki są tutaj radosne i zadbane. Nie mogłem spuścić z nich oka, widząc jak beztrosko i radośnie spędzają razem czas, mając z tyłu głowy, że przecież pochodzą z rodzin patologicznych. A każdy z nich ma w sobie na pewno jakąś mroczną historię, z którą musi sobie radzić na swój dziecięcy sposób. Sam dom został wyremontowany przez państwa Cudzichów własnych środkami i siłami. I to miejsce naprawdę robi wrażenie. Ja sam w dzieciństwie nie miałem tak dobrych warunków do życia. I dlatego przez chwilę chciałem ponownie być dzieckiem i móc tu zostać.

Tymczasem przywieźliśmy z Poznania masę ubrań, trochę gier planszowych, kilka bajek na DVD, starego xboxa, no i rower. W zamian zostaliśmy nakarmieni do granic możliwości zupą, gołąbkami i ciastem. Pan Mariusz jest z zawodu kucharzem, więc na prawdę warto było tutaj przyjechać i się porządnie najeść (bo Paulina jest tak chuda, że porywa ją wiatr).

Good night and good luck!
Jacques de Chiffon