Audycja w Radiu Istebna

🌊 A teraz do brzegu Marynarze! ⛵

Z okazji Światowego Dnia Poezji oraz urodzin pana Gałczyńskiego, zostałem zaproszony przez moją przyjaciółkę i wybitną pisarkę Annę Aschenbach do wzięcia udziału w jej autorskiej audycji na falach radia internetowego: http://www.radioistebna.pl

Rozpoczynamy dzisiaj o godzinie 18:00, a rozmawiać będziemy o poezji, moich filmach i muzyce, a także o pracy fundacyjnej z osobami niepełnosprawnymi i bezdomnymi.

Zapraszam wszystkich sympatyków fundacji Jacek z Szafy!
Jacques de Chiffon

(bez)domna Wigilia 2020

God kväll,

Przygotowałem dla Państwa film. Jest on zdecydowanie zbyt długi jak na dzisiejsze standardy. Jednak dzisiejszy dzień był dla nas w Fundacji ukoronowaniem całorocznego wysiłku. Chciałem w nim zarówno uwiecznić jak i uhonorować moich wspaniałych Chłopaków, Wolontariuszy, bez których nie zrealizowałbym swoich pomysłów. Marian, Robert i Józef (który dziś niestety nie dostał przepustki z domu Św. Alberta) to ludzie, na których oparte jest całe funkcjonowanie „Jacka z Szafy”. Czasami ich pytam, czy zdają sobie sprawę jak wielu ubogich ludzi, dzięki nim, chodzi ubranych w czyste ubrania. Odpowiadam im sam, zgodnie z prawdą, że są to setki osób nie tylko z Poznania, ale także z innych regionów Polski. Dzisiaj natomiast mieliśmy zaszczyt brać udział w (bez)domnej Wigilii. Wydarzeniu zorganizowanym u Sióstr Elżbietanek z ulicy Łąkowej w Poznaniu. I gdzieś tam, w cieniu kamer wszystkich polskich telewizji, obok biskupa oraz prezydenta miasta, Chłopaki przez kilka godzin wydawali niestrudzenie paczki świąteczne dla Pań. Przybyło jednak niespodziewane morze ludzi. Prezenty, które przygotowaliśmy, rozeszły się po godzinie. Na szczęście dostaliśmy dostęp do magazynów Sióstr i wydawaliśmy dalej swetry, pojedyncze paczki podpasek, zagubione mydła i szampony. Z jednej strony jestem zadowolony, że nikt nie został dziś pominięty, niezależnie od tego, czy wcześniej otrzymał zaproszenie na to wydarzenie, czy też nie. Z drugiej strony świadomość ilości ludzi, która przyszła dziś po pomoc, jest dla mnie bardzo przygnębiająca. Nie mniej udało się. Każda Pani otrzymała dziś podarunek. I to wszystko także dzięki Państwu – sympatykom „Jacka z Szafy”, którzy wciąż nas wspierają darami.

Dziękuję także mojemu przyjacielowi Tomaszowi, który wciąż godzi się brać udział w moich karkołomnych pomysłach, i dziś również mnie nie zawiódł. Stawił się już o ósmej rano u mych drzwi i cały dzień mnie wspierał.

Dziękuję także firmie Unilever, która dwa dni temu wysłała do nas ogromny karton herbaty i kosmetyków, które także zasiliły paczki.

A teraz do brzegu Marynarze!

Życzę wszystkim, aby przyszły rok był łaskawszy. Żebyśmy starali się znaleźć w sobie wciąż więcej zrozumienia i empatii dla siebie nawzajem.

Fundacja „Jacek z Szafy” powróci w przyszłym roku. Jak uda nam się naładować baterie po tym, który właśnie się kończy.

Good night and good luck,
Jacques de Chiffon.

ps. A w tle filmu, utwór, który napisałem jakiś czas temu w przypływie dobrego humoru. Może i Państwu poprawi nastrój, jeśli zachodzi taka potrzeba.

Ostatnie przygotowania na Wigilię dla Ubogich i Bezdomnych

Hyvää joulua!

Dziś dobiegły końca świąteczne przygotowania na Wigilię dla Osób Bezdomnych, która odbędzie się już w najbliższy czwartek u Sióstr Elżbietanek na ulicy Łąkowej 4 w Poznaniu.

Przygotowaliśmy razem 160 paczek, w tym:

🎅 130 paczek dla Pań, na które składają się: podpaski, mydło, szampon, słodki smakołyk, pasta do zębów, szczoteczka, zestaw do manicure, krem oraz dodatkowo książka (od romansideł przez literaturę klasyczną) i płyta muzyczna (od Bacha po rocka).

🎁 30 paczek dla Panów: z mydłem, szamponem, skarpetami, maszynką do golenia, pianką i czekoladką.

❤️🧡💛 Nie jestem w stanie wymienić wszystkich Darczyńców, dzięki którym mogliśmy skompletować dzisiaj świąteczne paczki. Do Fundacji dochodziły przesyłki z całej Polski, a w ostanim czasie nie było dnia, żeby ktoś czegoś nie podwoził pod moje drzwi (przepraszam przy okazji za mojego głośnego psa). Kłaniam się wam wszystkim w pas i dziękuję w imieniu tych wszystkich, którzy zostaną obdarowani w ten wyjątkowy dzień. Jestem przekonany, że wielu z nich poczuje się przy Wigilii mniej samotnie. Poczują się dostrzeżeni. I choć na marginesie, to jednak ważniejsi. Jest Was wielu i jesteście wspaniali! 💚💙💜

⛵️ A teraz do brzegu Marynarze! 🌊

❤️ Odwiedził mnie dziś Marek Mondry, który przewiózł naprawdę okazałą ilość jedzenia z długim terminem ważności. Wszystko to zebrały dzieciaki z klasy 3a w szkole „Dębinka” z Poznania wraz z rodzicami. Pod czujnym okiem wychowawczyni Dagmary Więcek. Bardzo wam dziękuję. Żywność będzie dystrybuowana wedle potrzeb w najbliższym okresie.

💚 Dziękuję redaktorowi Sławkowi Bajewowi z Radia Poznań. Odbyliśmy ostatnio rozmowę na antenie i po niej rozdzwonił się fundacyjny telefon. Udało się zebrać w bardzo krótkim czasie masę ubrań męskich, butów, a także pościeli i kocy. Wszystko to będzie rozdysponowane po Nowym Roku w Ośrodkach Pomocowych.

💜 Na koniec dziękuję moim pomocnikom: Robertowi, Marianowi i Józefowi. Bez was niewiele mógłbym przedsięwziąć (choć dziś jeden z was zasłużył na porządne lanie od Mikołaja…).

Do zobaczenia na Wigilii.
Jacques de Chiffon

ps. Środków higienicznych oraz skarpet zebraliśmy od Państwa tyle, że nie byliśmy w stanie wszystkiego wykorzystać na paczki. To co zostało będzie dystrybuowane po Ośrodkach Pomocowych.

„Czy ktoś w Polsce potrzebuje ubrań” – odcinek 4: Poznań

Aloha kakahiaka!Dziś niedaleko, a więc Poznań. Ubrań potrzeba także tutaj, jednak jedynie męskich. Problem bezdomności dotyka przede wszystkim Panów. Na szczęście uzbierało się nam tego trochę i mamy się czym dzielić. W zeszły wtorek chłopacy skończyli trwającą dwa miesiące segregację ogromnej góry ubrań. I muszę przyznać, że wspaniale jest móc się znów przejść po naszych pomieszczeniach, odkąd został przywrócony porządek. Wszystko jest podzielone na trzy kategorie: męskie, kobiece i dziecięce. Dodatkowo po konsultacji z Siostrami Elżbietankami z jadłodajni przy ulicy Łąkowej w Poznaniu, gdzie będzie odbywała się w tym roku Wigilia dla Bezdomnych, doszliśmy do porozumienia, że skarpet na paczki dla Panów jest na tyle dużo, że możemy te zebrane w Fundacji przekazać do Ośrodków dla Bezdomnych. I tak też dziś cały bus ubrań męskich trafił do Stowarzyszenie Monar Wielkopolskie Centrum Pomocy Bliźniemu oraz do Pogotowie Społeczne. Oba ośrodki sąsiadują ze sobą na ulicy Borówki, więc cała akcja przebiegła błyskawicznie. W drodze powrotnej zahaczyłem o Siostry Elżbietanki i przekazałem zebrane od Państwa słoiki, w których będą serwowane na wynos specjały świąteczne oraz dostarczyłem dodatkowo zamówione przez Siostry czapki, rękawiczki i szaliki.

⛵️ A teraz do brzegu marynarze! 🌊

☃️🎅 Wielu z Państwa pyta do kiedy można przekazywać dary na Wigilię dla Bezdomnych. Paczki będziemy przygotowywać w fundacji 19 grudnia. Do tego czasu nadal chętnie przyjmiemy:

🧴🧼 mydła, szampony i kosmetyki
💟 podpaski
🍫🍬🍭 słodycze
🧦🩲 skarpety i majtki

Nieustannie będziemy zbierać także odzież męską. A jeśli znają Państwo kogoś w Polsce, kto chciałby przyjąć busa ubrań damskich i dziecięcych, to proszę dać mi znać. Po Nowym Roku i przerwie związanej z feriami będę kontynuował rozwożenie ubrań po kraju. Oczywiście jeśli będą takie potrzeby.

Serdecznie pozdrawiam,
Jacques de Chiffon

„Czy ktoś w Polsce potrzebuje ubrań” – odcinek 3: Toruń

Už jsem velmi unavený, ale…

Tak się składa, że jestem półkrwi Toruńczykiem. Dlatego z entuzjazmem przyjąłem wiadomość od Pana Marka. Okazało się, że Pan Marek mieszka w Toruniu, a dodatkowo jest samotnym ojcem trójki dzieci, w tym jednego w rodzinie zastępczej. Napisał, że przydałaby mu się pomoc materialna. I tak w zeszły wtorek, z moimi niezastąpionymi Wolontariuszami: Marianem i Robertem, przygotowaliśmy to co mogłoby się przydać: masę ciuchów dziecięcych, zabawki, książki odpowiednie do wieku, trochę bajek na DVD oraz sam odtwarzacz DVD (bo Pan Marek nie miał). No, a jak już wszystko wyładowaliśmy na miejscu z Panem Markiem z busa, to miałem jeszcze trochę czasu by odwiedzić stare rodzinne kąty. Oraz oczywiście nabyć pierniki na jutrzejsze Mikołajki. Co akurat pasuje, bo Kopernik też Mikołaj, no a dodatkowo zatrzymał Słońce, a poruszył Ziemię. A Ziemian dobrze jest czasami poruszyć, bo może coś dobrego z tego wyniknąć. Kto wie?

🧦🧴🧼 Tymczasem korzystając z okazji dziękuję wszystkim wspaniałym Ludziom, którzy codziennie mnie odwiedzają, przynosząc na akcję świąteczną dla ubogich środki higieniczne, skarpety i słoiki. Jedna paczka doszła do Fundacji aż z Oświęcimia. Jesteście Wielcy!

Good night and good luck,
Jacques de Chiffon

„Czy ktoś w Polsce potrzebuje ubrań” – odcinek 2: Ciepłowody

よくいらっしゃいました !!!

Były kiedyś takie czasy, że jeździliśmy z Pauliną po różnorakich domach kultury i graliśmy muzykę na zapomnianych przez Boga wsiach. Szczytowym momentem naszego koncertowania był występ na pewnych dniach seniora, gdzie supportował nas lokalny chór. Tamtejszy dyrektor kulturalny specjalnie nie dał naszego zespołu na afisz, żeby nie zniechęcać publiczności do przyjścia. I muszę przyznać po czasie, że był to mądry mężczyzna, a publiczność wymagająca.

Tymczasem upłynęło wiele wody w Warcie, a my ponownie jeździmy po wsiach. Nie męczymy już jednak niczyjego słuchu. Ja prowadzę „Jacka z Szafy”, a Paulina Fundację „Wokół Piosenki”. Tym razem pojechaliśmy nie byle gdzie, tylko do wsi Ciepłowody w województwie Dolnośląskim. Skontaktował się ze mną pan Mariusz Cudzich, który wraz z żoną prowadzi Rodzinny Dom Dziecka „Damy radę”. I muszę przyznać, że państwo Cudzichowie nie tyle dają radę, co tworzą fantastyczne miejsce dla ośmiorga podopiecznych. Mikołaj i Sylwester to bliźniaki 4 latki, Oliwia ma 4 lata, Julia 7 lat, Mateusz 8 lat, Martyna 9 lat oraz Wiktoria i Szymon 12. Dzieciaki są tutaj radosne i zadbane. Nie mogłem spuścić z nich oka, widząc jak beztrosko i radośnie spędzają razem czas, mając z tyłu głowy, że przecież pochodzą z rodzin patologicznych. A każdy z nich ma w sobie na pewno jakąś mroczną historię, z którą musi sobie radzić na swój dziecięcy sposób. Sam dom został wyremontowany przez państwa Cudzichów własnych środkami i siłami. I to miejsce naprawdę robi wrażenie. Ja sam w dzieciństwie nie miałem tak dobrych warunków do życia. I dlatego przez chwilę chciałem ponownie być dzieckiem i móc tu zostać.

Tymczasem przywieźliśmy z Poznania masę ubrań, trochę gier planszowych, kilka bajek na DVD, starego xboxa, no i rower. W zamian zostaliśmy nakarmieni do granic możliwości zupą, gołąbkami i ciastem. Pan Mariusz jest z zawodu kucharzem, więc na prawdę warto było tutaj przyjechać i się porządnie najeść (bo Paulina jest tak chuda, że porywa ją wiatr).

Good night and good luck!
Jacques de Chiffon

Ostatnia akcja w tym roku.

Drodzy Państwo. Święta za pasem i jak co roku wszyscy wyciągają po coś rękę. Aż chciałoby się uciec i zamknąć szczelnie w domu przed wszystkimi nieznajomymi oczekującymi wsparcia. Szczególnie na Boże Narodzenie. I odpocząć po tym wyjątkowo trudnym roku. I my także w Fundacji jesteśmy już bardzo zmęczeni. Nasze bateria już dawno się skończyły, bo w kółko było coś do załatwienia. Jednak zanim siądziemy w rodzinnym gronie i połamiemy się opłatkiem z kimś dla nas ważnym, wykonanym jeszcze ostatni wysiłek. Tak żeby Ci, którzy za wiele nie mają, poczuli się choć przez chwilę wyjątkowo. Uważamy, że nie ma szans zmienić całego świata, jednak można choć na chwilę zmienić świat drugiego człowieka. W tym roku w Poznaniu wielka Wigilia Caritasu będzie niemożliwa do zorganizowania. Dlatego chcemy wspomóc Siostry Elżbietanki z ulicy Łąkowej, które będą starały się w miarę możliwości stworzyć 24 grudnia wigilijną atmosferę dla ubogich i bezdomnych u siebie w Jadłodajni.

Siostry poprosiły nas o zebranie 400 słoików do wydania ciepłego barszczu;

O przygotowanie 80 paczek dla Pań z kosmetykami;

A także o zebranie skarpet i majtek, które będą składały się na paczki dla Panów.

Jeśli ktoś z Państwa, chciałby zasiąść w tym roku do stołu w Wigilię, wiedząc, że zrobił też coś fajnego dla symbolicznego nieznajomego, na którego czeka dodatkowy talerz przy stole, to zapraszam do tej ostatniej już akcji.Dary można zostawiać u Jacka z Szafy w Przeźmierowie na ulicy Wiosny Ludów 77. Bardzo dziękuję!

Obwoźny Kram Rozmaitości c.d.

Γεια σου άτακτα παιδιά!

Żeby poczuć się jak Święty Mikołaj, nie są potrzebne święta. Potrzebne są natomiast pewne atrybuty. Przede wszystkim Elfy. Takie są dwa: Marian i Robert, którzy w tym tygodniu przewalili kolejną partię ciuchów. Oprócz tego potrzebne są prezenty. Były więc książki, szklanki, garnki, konewka, stare piły do drewna, gacie, skarpety, swetry, spodnie i kurtki. I jeszcze stary zestaw kluczy oczkowych oraz budzące pewne kontrowersje stuwiekowe przetwory mojej babci. Ale jeszcze nikt się nie zatruł do tej pory. Mam wrażenie, że jak czyścimy słoiki z kurzu to wszystko jest już z nimi w porządku. No a na koniec potrzebna jest cała masa niegrzecznych dzieci. Facetów spod ciemnej gwiazdy i kobiet po przejściach. Taką to właśnie wesołą gromadę można spotkać u Sióstr Elżbietanek z Jadłodajni na ulicy Łąkowej. Tutaj właśnie rozstawiłem dzisiaj rano mój Obwoźny Kram Rozmaitości. Nauczyłem się dziś jednego. Że przy niskich temperaturach maseczka zmienia się po kilku godzinach w mokrą gąbkę. Obserwowałem także to co zwykle przez ostatnie lata. Że jedni się przepychają i przejdą po trupach do potrzebnej rzeczy. Inni natomiast nie chcą nic, oprócz tego żeby ich wysłuchać i poświęcić trochę uwagi. Dysponuję więc uchem do wynajęcia i nie oceniam. Spotykam starych znajomych, spotykam nowych. Na przykład Tomka i jego wiekowego owczarka Otyla. Są najlepszymi przyjaciółmi, a Tomek ponoć nie pije od śmierci żony. Tak jak każdemu, którego spotykam po drodze, pragnę mu wierzyć i kibicuję w dalszej trzeźwości. Ja sam nie jestem idealny. Dziś popełniłem błąd, który nie daje mi spokoju. Podczas rozładunku podszedł do busa bezdomny mężczyzna i chciał mi pomóc. Kiedy wyjmował dary upuścił karton ze szklankami i połowę zbił. I powiedziałem mu, że pomocy nie potrzebuję, choć nie było to prawdą. Prawdą było natomiast to, że chciał coś dla mnie zrobić i poczuć się przydatnym, a ja go odtrąciłem w zmęczeniu i poirytowaniu. Wiem jednak, że następnym razem zachowam się inaczej.

Good night and good luck,
Jacques

„Czy ktoś w Polsce potrzebuje ubrań” – odcinek 1: Gniezno

Добрий ранок!

A więc było to tak… Po moim apelu o możliwości dowiezienia ubrań na terenie całego kraju, odezwała się do mnie Pani Paulina. Napisała, że ubrania przydadzą się jej i innym zaprzyjaźnionym rodzinom z Gniezna. Resztę szczegółów ustaliliśmy już telefonicznie. Dziś o dziesiątej przyjechał do mnie do Fundacji mój przyjaciel Tomasz i spóźnił się jedynie dziesięć minut, co jest jego absolutnym rekordem punktualności. Razem spakowaliśmy szczelnie busa ubraniami damskimi, dziecięcymi oraz dołożyliśmy trochę męskich (bo tych nigdy nie jest za dużo), zjedliśmy śniadanie i po jedenastej wyruszyliśmy już do Gniezna. Na miejscu byliśmy już o dwunastej. Wypakowaliśmy wszystko co przywieźliśmy w domu Pani Pauliny, zapychając szczelnie całą klatkę schodową. Operacja została zakończona powodzeniem!

🌊A teraz do brzegu marynarze!⛵️

Jeśli znacie kogoś komu mogą przydać się ubrania, piszcie do mnie. Może uda nam się dogadać i ubrania trafią właśnie do potrzebujących z waszego regionu? Byłoby wspaniale!

Good night and good luck,
Jacques

Praca wre.

🙏 Przede wszystkim dziękuję wszystkim za ogromną pomoc i udostępnianie ostatniego posta o możliwości dowiezienia ubrań na terenie całego kraju. Wasz odzew był dla mnie niesamowitą niespodzianką i dzięki wam nabyłem nową wiarę w siłę internetu! Póki co nie udało się jeszcze znaleźć odbiorców, ale jestem przekonany, że jest to jedynie kwestia czasu! Dostałem od was dużo wskazówek i wszystkie je wykorzystam.

W dniu dzisiejszym w Fundacji, w końcu ruszyliśmy trochę przeogromną górę ciuchów, która leży i do nas woła. Maciej z fundacji Pro Publico – w służbie ubogim, dowiózł rano moich najlepszych Wolontariuszy – Roberta i Mariana, i chłopacy od godziny 10:00 do 17:00 bez ustanku segregowali ubrania. Ja sam, ze względu na naukę zdalną dzieciaków, byłem wstanie pomóc im jedynie z doskoku. Więc mi się upiekło!

Ubrań w Fundacji ostatnio drastycznie przybyło i kryje się za tym następująca historia, myślę, że warta przytoczenia. Pewien mężczyzna likwidujący lumpeks zadzwonił do Sióstr Elżbietanek z Jadłodajni przy Łąkowej w Poznaniu, pytając czy może podrzucić dosłownie kilka worków z ciuchami. Kiedy Siostry się zgodziły, to wbrew wcześniejszym zapewnieniom, mężczyzna przysłał nie kilka worków, a całą ich ciężarówkę. Ciężarówkę prowadził kierowca z zewnętrznej firmy transportowej, który o ustaleniach nic nie wiedział i miał zapłacone z góry za kurs. Siostry się nad nim ulitowały i ubrania przyjęły, zapełniając nimi całkowicie garaże na służbowe samochody (w tym także na busa, służącego do przewożenia między innymi mebli dla osób potrzebujących). Żeby pomóc Siostrom i je „odgruzować”, wykonałem trzy rundy własnym busem, oraz siostry wykonały także jedną rundę swoim, do mnie do Fundacji. I tak niestety niepoliczone ilości nieposegregowanych rzeczy trafiły właśnie do mnie. Morał tej historii jest następujący: Bądź uczciwy – szczególnie kiedy pomagasz. Nie pomagaj tak, żeby innym utrudniać życie. To nie w porządku.

Z całej tej góry moi chłopacy zdołali dziś wyselekcjonować sporo ubrań męskich. Tak więc kiedy uzbierał się cały bus, wieczorem pojechaliśmy zawieźć ubrania, koce i pościele do noclegowni na Krańcowej. Przy okazji dowiedziałem się od Roberta z kadry kierowniczej, że Łąkowa jest już jedną z nielicznych, a może i nawet ostatnią noclegownią dla osób bezdomnych, która jeszcze przyjmuje w czasach pandemii. Napawa mnie to ogromnym pesymizmem na zbliżające się zimowe miesiące… Następnie zrobiliśmy jeszcze kurs do Szpitala HCP z ubraniami i książkami, gdzie trafia wielu chłopaków z ulicy na oddział detoksu. Często w samych skarpetkach. Ubolewam jedynie nad tym, że zawsze zamawiają u mnie jedynie kryminały. A przecież jest tyle wspaniałych książek z innych kanonów!W przyszłym tygodniu mam nadzieję wrócić już z Obwoźnym Kramem Rozmaitości na Łąkową. Siostry niestety złapały Covid. Jedne przeszły go łagodnie, drugie gorzej, ale obecnie wszystkie mają się dobrze i od przyszłego tygodnia Jadłodajnia będzie działać na starych zasadach. Co mnie bardzo cieszy, bo byłem tym naprawdę zmartwiony.

Good night and good luck,
Jacques